Archiwum Polityki

Akcyza

Pół roku temu minister finansów zrobił coś, czego mało kto się po nim spodziewał: obniżył podatek akcyzowy od wysokoprocentowych alkoholi. Miał rację – skorzystał na tym budżet i gospodarka. Może więc warto obniżyć akcyzę na inne towary?

Do obniżki akcyzy na wódkę zmusiła ministra finansów dramatyczna sytuacja branży spirytusowej. Produkcja alkoholi, jedna z najbardziej dochodowych dziedzin działalności gospodarczej, w Polsce przynosiła straty. Kolejne podwyżki stawek podatku akcyzowego zamiast zwiększania wpływów budżetowych przynosiły ich spadek. Polmosy znajdujące się w trakcie procesu prywatyzacyjnego ledwie wiązały koniec z końcem, co obniżało ich wartość i odstraszało inwestorów.

To był dla nas sygnał, że znaleźliśmy się po drugiej stronie krzywej Laffera – wyjaśnia wicedyrektor Departamentu Podatku Akcyzowego w Ministerstwie Finansów Wojciech Bronicki.

Amerykański ekonomista Artur Laffer jest autorem teorii dowodzącej, że nadmierna pazerność fiskusa może być dla niego szkodliwa. Po przekroczeniu pewnego poziomu obciążeń fiskalnych wraz ze wzrostem stawek maleją wpływy podatkowe. Perypetie z polską akcyzą spirytusową potwierdziły prawdziwość tej teorii, a dodatkowo jeszcze przyczyniły się do rozrostu branży przestępczej, bo przemyt alkoholu stał się bardziej intratnym zajęciem niż przemyt narkotyków.

W latach 1995–2000 oficjalnie rejestrowana sprzedaż alkoholu spadła ze 100 mln l do 62 mln l. Nie było to jednak efektem masowej abstynencji. W tym samym czasie rozrastał się czarny rynek. Powstały podziemne polmosy; zorganizowane grupy przestępcze produkowały alkoholowe podróbki ze szmuglowanego spirytusu na skalę przemysłową. Bolesnym problemem stały się też przemytnicze mrówki – ludzie, którzy kilkakrotnie w ciągu dnia przekraczali granicę przenosząc za każdym razem po kilka butelek alkoholu kupionego w sąsiednim kraju. Mimo najróżniejszych prób nie udało się opanować tych zjawisk.

Polityka 19.2003 (2400) z dnia 10.05.2003; Gospodarka; s. 40
Reklama