Archiwum Polityki

Dzika strona rocka

Tegoroczny sezon jest niezwykle udany dla Lou Reeda. Kilka miesięcy temu pojawiła się zaskakująca świetna płyta „The Raven”. Teraz ukazuje się dwupłytowy album podsumowujący działalność artysty – jednej z najciekawszych i najbardziej wpływowych postaci w historii rocka.

Właściwie kariera tego 62-letniego dziś kompozytora, gitarzysty, wokalisty, a może przede wszystkim – poety – powinna była potoczyć się inaczej. Młody zdolny chłopak z porządnej żydowskiej rodziny z Long Island powinien zostać raczej prawnikiem albo politykiem, nie zaś muzykiem rockowym. Państwo Firbankowie (tak brzmi właściwe nazwisko Lou Reeda) widząc, że chłopak bardziej przykłada się do gitary niż do nauki pożytecznego zawodu, stosowali osobliwe metody wychowawcze: najpierw zapisali syna na kurs maszynopisania, a gdy to nie poskutkowało, zamknęli go w szpitalu psychiatrycznym i poddali terapii elektrowstrząsowej.

Polityka 19.2003 (2400) z dnia 10.05.2003; Historia; s. 68
Reklama