Archiwum Polityki

Podaj łapę, niedźwiedziu

Złe stosunki gospodarcze z Rosją to także nasza wina

Kilka tygodni przed unijnym referendum oczy wszystkich zwrócone są na Zachód. Bez większego echa przechodzą więc informacje, że kolejny minister kolejnego polskiego rządu wraca z Moskwy na tarczy, nie mogąc z największym sąsiadem załatwić podstawowych spraw. Tym razem poszło o remont należących do polskiego lotnictwa 43 rosyjskich śmigłowców szturmowych. My chcieliśmy przeprowadzić go w Polsce, kupując w Rosji silniki i niektóre części, Rosjanie – chroniąc swoje interesy licencjodawcy – nie zgodzili się. Nie podpisując tego kontraktu (w łódzkich WZL miały być także przebudowywane helikoptery Czech, Słowacji i Węgier) tracimy kilkaset milionów dolarów. Cała lista spornych spraw niestety jest dużo dłuższa.

Od lat nie potrafimy dogadać się z Rosjanami w sprawie przebiegu i budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego, linii światłowodowej, która biegnie wzdłuż rury, połowów ryb na Morzu Ochockim, na dziwnych zasadach ułożone są nasze rozliczenia za dostawy ropy naftowej i transport rosyjskiego gazu do Niemiec, mnożą się wzajemne oskarżenia o dumping, nie ma wspólnych inwestycji, kuleje, i to bardzo, cały handel, w którym nasz deficyt od kilku lat przekracza 3 mld dol.

Szukając przyczyn tego stanu rzeczy najłatwiej podać obiektywne. Z Rosją interesy robi się trudno, bo gospodarka tam nieustabilizowana, przepisy mętne, biurokracja ogromna, drogowe korki na granicy długie, a korupcja i bandytyzm jeszcze bardziej rozplenione niż w Polsce. Wyparci z rosyjskiego rynku mebli, kosmetyków i przede wszystkim żywności, w wyniku krachu z 1998 r., na dobrą sprawę nigdy nie potrafiliśmy tam wrócić. Niezrażeni poniesionymi wówczas stratami konkurenci z Europy Zachodniej skutecznie przebili nas ceną, jakością towarów, rozmachem reklamy, kredytami.

Polityka 18.2003 (2399) z dnia 03.05.2003; Komentarze; s. 17
Reklama