Archiwum Polityki

Matury tortury

Nowa matura przypomina wystawną operę – wydaje się trwać bez końca. Spektakl egzaminacyjny, rozdęty w czasie, ciągnie się już miesiąc. Dla maturzystów zaczyna się teraz czas najgorszy: wyczekiwania na wyniki i nerwowego obliczania, czy ze zdobytymi punktami ma się szansę na studia.

W przypadku tej matury na razie w oczy rzuca się efektowne opakowanie, nowa formuła i rozmach. O wiele trudniej już powiedzieć, jaki jest sens tego gigantycznego przedsięwzięcia. Nowa matura miała być zwieńczeniem reform edukacyjnych podejmowanych w III RP. Jej twórcy chcieli, by miała charakter egzaminu państwowego i jednocześnie była przepustką na studia, pozwalającą skończyć z koszmarem egzaminów wstępnych. Jej najważniejszą zaletą miała być bowiem obiektywizacja wyników: wszyscy, na terenie całego kraju, otrzymują te same zadania, które sprawdzane są już nie przez nauczycieli danej szkoły, lecz odpowiednio przeszkolonych egzaminatorów.

Polityka 20.2005 (2504) z dnia 21.05.2005; Temat tygodnia; s. 24
Reklama