Archiwum Polityki

Co na cokoły?

W Iraku Saddama Husajna kwitł kult jednostki – także w sztuce. Po obaleniu dyktatury zapanował demokratyczny rozgardiasz.

Ta chwila przeszła do historii. Równo dwa lata temu, 9 kwietnia 2003 r., telewizje całego świata pokazały obalenie wielkiego pomnika Saddama Husjana na bagdadzkim placu Al Firdus: symboliczny koniec tyranii, a zarazem początek całkowicie nowej epoki. Otwierał ją amerykański żołnierz, który wdrapał się na pomnik prezydenta i zarzucił mu na twarz flagę USA, ale wkrótce gwiaździsty sztandar został zdjęty, by nie ranić narodowej dumy Irakijczyków.

Tłum mieszkańców Bagdadu zabrał się za demontaż monumentu: nie poszło łatwo ani szybko, trzeba było użyć potężnej stalowej liny ciągniętej przez pojazd wojskowy, aż wreszcie pomnik się poddał – przechylił i runął.

Polityka 14.2005 (2498) z dnia 09.04.2005; Świat; s. 52