Archiwum Polityki

Wiecznie drudzy

Ameryka wielbi zwycięzców – o nieudacznikach szybko zapomina. Pokonani kandydaci do Białego Domu zwykle dostają szansę tylko raz; partie boją się wystawiać ich ponownie. Słowem, przegranych traktuje się surowiej niż w Europie. Co słychać u niedoszłych prezydentów?

Kiedy Richard Nixon przegrał w 1960 r. wybory prezydenckie, a w dwa lata później wybory na gubernatora Kalifornii, jego karierę polityczną uważano za skończoną. W 1968 r. został jednak prezydentem. Powroty tego rodzaju w amerykańskiej polityce należą do wyjątków.

Mało kto na przykład wierzy, by demokraci raz jeszcze postawili na przegranego w ostatnich wyborach Johna Kerry'ego. Wrócił on do Senatu i nie przepuszcza okazji do krytykowania prezydenta Busha – za wojnę w Iraku, kontrowersyjny plan reformy emerytur.

Polityka 13.2005 (2497) z dnia 02.04.2005; Świat; s. 55