Archiwum Polityki

Rondo

A było to tak: prezydent Warszawy pan Kaczyński oddał jakieś skrzyżowanie ulic w zarządzanym przez siebie mieście pod patronat Dudajewa. Ktoś w Moskwie poczuł się tym podrażniony i dał temu publiczny wyraz. To z kolei zdenerwowało naszego prezydenta i skłoniło do oświadczenia, że nie będzie Moskal wściubiał nosa w nasze wewnętrzne sprawy, a tym bardziej dyktował, czyimi imionami zdobimy ulice, ronda, zaułki i pasaże.

Prezydent Kaczyński ma stuprocentową rację.

Polityka 13.2005 (2497) z dnia 02.04.2005; Stomma; s. 98