Archiwum Polityki

Proszek do straszenia

Gdyby dioksyny były tak toksyczne, jak głoszą ekowojownicy, a za nimi media, nie żyłoby tysiące ludzi, którzy mieli kontakt z tymi substancjami. A przede wszystkim nie przeżyłby Wiktor Juszczenko, którego potraktowano substancją z tej grupy związków – dioksyną TCDD.

Śledząc informacje prasowe i telewizyjne można nabrać pewności, że w panteonie rozlicznych nieszczęść trapiących ludzkość poczesne miejsce zajmują dioksyny. Częstym refrenem jest sformułowanie, że należą one do najsilniej działających trucizn, nie dziwi zatem, że to właśnie po ten środek sięgnęli nieznani sprawcy, próbując zgładzić Wiktora Juszczenkę. Jednak trudno pogodzić supertoksyczność dioksyn z faktem, że prezydent żyje. Wyjaśnijmy ten paradoks.

Historia odnotowuje rozliczne przypadki politycznego użycia trucizn.

Polityka 4.2005 (2488) z dnia 29.01.2005; Nauka ; s. 80
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >