Archiwum Polityki

Gdzie spisek, gdzie nitki

Profesor uniwersytetu, przewodniczący związku dziennikarzy, prawnik, twórca nagradzanych filmów dokumentalnych – słowem: białoruska elita w Białymstoku. Wszystkich ich wzywano na policję i przesłuchiwano. Są rozgoryczeni, niektórym z nich zdarzenia układają się w groźną całość: spisek, i to o międzynarodowym charakterze.

To wyglądało naprawdę groźnie. Na przykład wraca z Pragi, z międzynarodowego festiwalu filmów dokumentalnych, Jerzy Kalina, wraca zadowolony, bo dostał nagrodę za film o Łukaszenkowskiej dyktaturze, a tu, w domu, na dzień dobry policja, przesłuchania, oskarżenia, że wspólnie i w porozumieniu.

Sokrat Janowicz, pisarz, a właściwie człowiek-instytucja, pytany o zdarzenia związane z „Niwą”, na wstępie prosi o szklankę wody, bo – jak wyjaśnia – kiedy się denerwuje, natychmiast mu w gardle zasycha: – To oczywisty skandal.

Polityka 1.2005 (2485) z dnia 08.01.2005; Społeczeństwo; s. 79