Archiwum Polityki

Oda do wszystkiego

Euforię (nawet tę udawaną) związaną z wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej dawno zagłuszyła szara codzienność. Polskie estrady jednak nadal przeżywają nieustającą modę na IX Symfonię Beethovena. Dzieło z „Odą do radości” w finale jest dobre na każdą okazję: już nie tylko na rozpoczęcie i zakończenie sezonu czy na jubileusz (ostatnio Sinfonia Varsovia jej wykonaniem pod batutą Krzysztofa Pendereckiego czciła swoje dwudziestolecie na estradach Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku i Filharmonii Narodowej), ale nawet na nasze święto narodowe. 10 i 11 listopada w poznańskim Teatrze Wielkim IX Symfonia zostanie odtańczona; premiera owego baletu miała miejsce oczywiście 1 maja. Każdą część symfonii opracował inny ceniony polski choreograf; utanecznienie wielkiego finału przypadło samemu Conradowi Drzewieckiemu. Doprawdy, chyba najwyższy już czas założyć Towarzystwo Obrony IX Symfonii. A swoją drogą, czy ktoś już pomyślał o baletowej wersji Mazurka Dąbrowskiego? W końcu to przecież taniec w przeciwieństwie do ody.

Dorota Szwarcman

Polityka 46.2004 (2478) z dnia 13.11.2004; Kultura; s. 67
Reklama