Archiwum Polityki

Niezły numer

Reklamy zachęcają: „U nas minuta rozmowy kosztuje 15 gr, u konkurencji 35 gr”. „Mistrzów klawiatury” przekonuje się do esemesowania za 6 gr. Wszystkich przebija TP SA: „Rozmawiaj za darmo”. Jak z gąszcza informacji, po części tylko prawdziwych, wybrać to co najlepsze?

Każda ze stacjonarnych i komórkowych sieci telefonicznych zatrudnia większe lub mniejsze sztaby ludzi, którzy przez cały rok zastanawiają się, jak utrzymać klientów lub zachęcić nowych do korzystania z ich usług. Wynikiem tych żmudnych prac są cenniki usług. Obszerne, skomplikowane – wyciąg z jednego z takich cenników wydrukowany w „Gazecie Wyborczej” zajął bite dwie strony zapisane tabelami i drobnym drukiem.

Po drugiej stronie tej barykady – zbudowanej z taryf, planów, upustów i promocji, w których trudno się połapać – jesteśmy my, klienci, którzy chcieliby płacić jak najmniej. Bo w to, że można rozmawiać rzeczywiście za darmo, nikt myślący nie wierzy. Dzięki jednak zbawiennej sile konkurencji na telefony wydajemy coraz mniej. Np. statystyczny klient Netii (największy po Telekomunikacji Polskiej operator stacjonarny) płacił w drugim kwartale 2003 r. 119 zł miesięcznie, a w 2004 r. – 108 zł, dzwoniąc przy tym nieco więcej niż przed rokiem. Klienci sieci komórkowych także płacą nieco mniej, rozmawiając więcej. W Erze wydawali w ub.r. średnio 79,4 zł, w br. – 70,5 zł. Wszystko to dzięki dogodniejszym warunkom i spadkowi cen za usługi i połączenia. Przede wszystkim zaś dzięki konkurencji.

Plany TP

W przypadku Telekomunikacji Polskiej (TP) trudno jeszcze mówić o konkurencji. W wielu miejscach telefon może podłączyć tylko ten quasi-monopolista; na 12,5 mln telefonów stacjonarnych w Polsce TP ma ponad 11 mln abonentów. Niechętnie więc obniża ceny, natomiast tworzy nowe – droższe – abonamenty, w ramach których oferuje często pozornie tańsze rozmowy, a przed konkurencją piętrzy przeszkody natury prawnej, technicznej i organizacyjnej w dostępie do swoich łączy i sieci.

Polityka 46.2004 (2478) z dnia 13.11.2004; s. 86
Reklama