Archiwum Polityki

Obcy wśród swoich

My, Węgrzy, jako ostatni znaleźliśmy się w Europie tu, gdzie teraz jesteśmy. Do dziś niektórzy traktują nas jak obcych, może dlatego, że mamy taki trudny język.

Węgrzy nie są wyjątkiem: chwytają się każdej w miarę okrągłej rocznicy, aby przypomnieć sobie różne rzeczy i na swój sposób je uczcić lub co najmniej zastanowić się nad nimi. Przestał już działać system zezwoleń, co można oficjalnie świętować lub opłakiwać, a które jubileusze z musu obchodzić w największej tajemnicy.

Wczesnym latem 2004 r., kiedy kontynent przygotowywał się do mistrzostw Europy w piłce nożnej, z otchłani minionego półwiecza wydobyliśmy raptownie zdarzenie, które jednemu z narodów – Niemcom – dało poczucie narodzenia na nowo, ale drugiemu przyniosło gorycz klęski, rozczarowanie pęknięciem nadmuchanego balonu.

Polityka 34.2004 (2466) z dnia 21.08.2004; Świat; s. 49