Archiwum Polityki

Przyjemności zastępcze

Dla jednych pornografia jest tylko bocznym torem przemysłu rozrywkowego, dla innych dziedziną moralnej destrukcji, którą raz na zawsze należałoby wyeliminować z życia publicznego. O pornografii mówi się teraz w kontekście afer pedofilskich, zmuszania do prostytucji, propagowania seksualnych dewiacji. Ale seksbiznes, który od 15 lat rozwija się też w Polsce, nie zamierza schodzić do podziemia.

Będziemy mieli okazję, aby znów rozmawiać o pornografii. Właśnie wchodzi na ekrany naszych kin dokument Randy’ego Barbato i Fentona Baileya „Głęboko w gardle”. Rzecz traktuje o fenomenie najsłynniejszego w historii pornosa, a mianowicie „Deep Throat” („Głębokie gardło”), opowiada o niezbyt szczęśliwych losach ludzi, którzy ten film robili i w nim występowali. A przy okazji pokazuje, jak w ciągu ponad 30 lat od pierwszego pokazu „Głębokiego gardła” zmieniał się przemysł pornograficzny w USA.

Polityka 26.2005 (2510) z dnia 02.07.2005; Raport; s. 4