Archiwum Polityki

Obrazy szóstej generacji

Świat zafascynowany jest chińskim filmem. Krytycy mówią, że światowe centrum kina artystycznego jest dziś w Kraju Środka. Jak to możliwe w państwie, gdzie nadal obowiązuje komunistyczna retoryka i łamane są prawa człowieka?

W Chinach kino znalazło się w szczególnej sytuacji. Przemiany gospodarcze i polityczna odwilż spowodowały gwałtowny rozwój przemysłu rozrywkowego. Zaczęły tam powstawać coraz to bardziej kosztowne, fantazyjne widowiska w stylu „Domu Latających Sztyletów”. Ruszyły koprodukcje z wrogim Tajwanem i Hongkongiem, co jeszcze niedawno wydawało się nie do pomyślenia. Równocześnie na europejskich festiwalach laury zaczęli zbierać następcy Zhanga Yimou i Chena Kaige, czyli uzdolniona szósta generacja chińskich reżyserów (chińskie kino liczy sobie sto lat, stąd te generacje) próbująca stawić czoło szalejącej cenzurze i odważnie podejmująca zakazane tematy, takie jak prostytucja, bezrobocie, emigracja.

Polityka 26.2005 (2510) z dnia 02.07.2005; Kultura; s. 59
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >