Archiwum Polityki

Cztery pory muzyki

Stare, dobre etykietki, takie jak rock, soul czy funky, dziś nie mają już sensu. To nowe wyzwanie dla artystów, ale także kłopot dla sprzedawców i kolekcjonerów. Coraz trudniej zorientować się, jakiej muzyki na której półce szukać.

Ta sama płyta, przykładowo „You’ve Come a Long Way, Baby” Fatboy Slima, w czterech warszawskich sklepach muzycznych leży w czterech szufladkach: w Pop-Rock, Nowe Brzmienia, Muzyka Elektroniczna i po prostu w Zagraniczne. Sprzedawcy (i dziennikarze) głowią się i kombinują, czy Philip Glass to jeszcze klasyka, czy już nie, albo gdzie położyć najnowszy album Björk, mieszczący się swobodnie – co ciekawe – zarówno w muzyce wokalnej, jak i elektronicznej.

Polityka 2.2006 (2537) z dnia 14.01.2006; Kultura; s. 68