Archiwum Polityki

Zły sen komendanta

Oto wyszła na jaw świąteczna akcja naszej policji. Jej źródła sięgają jednak czeskiej Ostrawy. W Wigilię zeszłego roku jednej z tamtejszych mieszkanek, 73-letniej Elzecie P., przyśniło się, że Polskę zaatakowali terroryści. W jej śnie bomby wybuchały w Warszawie, w gdańskiej stoczni, na Wawelu i Jasnej Górze. Swymi wizjami podzieliła się z proboszczem. Ten z czeską policją, ta z Interpolem, a ten z Komendą Główną Policji w Warszawie. Ta z komendami w Gdańsku, Krakowie, Częstochowie. Z centrali dotarły tam specjalne listy opisujące sen staruszki. Komendy w terenie podjęły stosowne działania i tłumaczyły później, że w czasie świąt i tak chroniłyby czujniej niż zwykle wszystkie strategiczne miejsca, zwłaszcza te, w których spodziewano się tłumów na uroczystościach. Poza tym pismo przyszło z Warszawy, a z Warszawą się nie dyskutuje tylko wykonuje. Kiedyś dziwne, absurdalne sytuacje kwitowano określeniem „jak w czeskim filmie”. Dzisiaj nasi sąsiedzi mogą się podśmiewywać, że coś się dzieje „jak w polskiej policji”. Ciekawe tylko, czy komuś po tym wszystkim nie przyśnią się dymisje w KGP?

ARP

Polityka 2.2006 (2537) z dnia 14.01.2006; Fusy plusy i minusy; s. 96
Reklama