Archiwum Polityki

Nasze wspólne brudne morze

W Szwecji rozwieszono plakaty wzywające mieszkańców, by ubikacje wykorzystywali ściśle do właściwego celu. Szwedzi martwią się stanem Bałtyku, narzekają na polskich chłopów, ale sami też zanieczyszczają morze, nasze morze.

Powodem ostrzeżenia są rekordowo wielkie masy sinic i glonów, które pojawiły się w Bałtyku. I obficie kwitną, wykorzystując azot oraz fosfor spływający w ściekach ze wszystkich państw nadbałtyckich, w tym z polskich pól. Sinic ma być jeszcze więcej, zwłaszcza jeśli dopisze pogoda. Widoczne gołym okiem błękitno-zielone kożuchy ciągną się na powierzchni morza całymi kilometrami. Rozkładając się, zużywają tlen potrzebny rybom i innym organizmom morskim. Dla ludzi też mogą być groźne, bo powodują zapalenia skóry kąpiących się, zatrucia, a w krańcowych przypadkach – uszkodzenia wątroby i układu nerwowego.

Polityka 29.2005 (2513) z dnia 23.07.2005; Gospodarka; s. 48