Archiwum Polityki

Open as usual

Zawsze podobała mi się talmudyczna opowieść o poczciwcu, który miał na wykarmieniu dziecko. Jak to poczciwiec, skierował wzrok ku niebu. I wzywał jego głównego lokatora, by pospieszył mu z pomocą. Pan zlitował się nad bezradnym i rozmodlonym. A może tylko chciał uniknąć namolnych błagań i szlochów. Dość, że sprawił cud: poczciwcowi wyrosły piersi pełne mleka. Przygarnął do nich bachora, który zaczął ssać i wreszcie przestał sinieć i ryczeć. Tyle opowieść.

Polityka 29.2005 (2513) z dnia 23.07.2005; Groński; s. 83