Archiwum Polityki

Świński raj w błotnej gminie

Jest święto ziemniaka, wiśni, piwa, jabłoni, Koziołka Matołka, pstrąga, chrząszcza, chleba, pszczoły i miodu, to czemu nie miałoby być święta świni – wykoncypował sobie wójt Cukier z lubuskiego Siedlca i przekonał do pomysłu radę gminy.

Dlaczego akurat świni? – krzywili się niektórzy. Toż to nie najlepiej się kojarzy. Świnia mówi się o człowieku postępującym nieetycznie, który robi świństwa, potrafi podłożyć komuś świnię. Świntuch nie tylko świntuszy, opowiada świńskie czy sprośne (od prosię?) dowcipy, ale to i brudas, niechluj, co to w domu ma chlew. O nadużywającym alkoholu mówią, że schlał się jak świnia. No więc dlaczego świni?

Bo Siedlec – bronił swego wójt Adam Cukier – to świńska gmina.

Polityka 36.2005 (2520) z dnia 10.09.2005; Społeczeństwo; s. 80
Reklama