Archiwum Polityki

Niemcy w ożywczej rozsypce

Niemcy roku 2005 to kraj wewnętrznie popękany i pozbawiony kompasu. Dwa zdjęcia na pierwszych stronach gazet – dwoje konkurencyjnych tryumfatorów, Angela Merkel i Gerhard Schröder, z prawie równym wynikiem wyborczym – najlepiej oddają niemiecką schizofrenię.

Wyborca nie dał politykom wyraźnego sygnału, jakiej oczekuje polityki. Ale pokazał, że w kraju jest wyraźna większość lewicowo-ekologiczna i nie ma liczącej się siły skrajnej prawicy, której tak się obawiano po niedawnych sukcesach neonazistów z NPD i DVU. Takie jest pierwsze wrażenie. Ta „lewica” wymaga jednak cudzysłowu, ponieważ SPD Schrödera, Zieloni Fischera i nowa Partia Lewicy Gysiego i Lafontaine’a nie są w stanie zasiąść przy jednym stole, nie mówiąc już o wypracowaniu wspólnej polityki i przejęciu odpowiedzialności za kraj.

Polityka 39.2005 (2523) z dnia 01.10.2005; Świat; s. 48