Archiwum Polityki

Przymusowa solidarność

W kampanii wyborczej toczy się spór o podatki. Ale nikt nie wdaje się w szczegóły. A dopiero po dokładnym przyjrzeniu się podatkom i składkom, które płacimy, widać, jak zatrważający jest to obraz.

Artur Z., lat 31, z Warszawy, 12 lat pracuje, ale nie zapłacił ani złotówki podatków i składek na ZUS. – A co ja im będę, kurwom, połowę zarobku oddawał za darmo? – złości się.

Złość Artura Z. bierze się stąd, że żona Beata oraz teść od dwóch lat wiercą mu dziurę w brzuchu, żeby szukał legalnej pracy z ubezpieczeniem. Wiercą po tym, jak miał wypadek, skomplikowane złamanie nogi z przemieszczeniem, i cztery miesiące był bez pracy i zasiłku.

Polityka 42.2005 (2526) z dnia 22.10.2005; Gospodarka; s. 44