Archiwum Polityki

Bergman: rozmowy z duchami

Myśl o odejściu Ingmara Bergmana wyświetla z pamięci prolog „Siódmej pieczęci”, czyli spotkanie Rycerza Blocka ze Śmiercią. To jedna z największych scen w historii kina, kiedy mocą genialnego gestu twórczej wyobraźni i intuicji ekran wypełnia się czernią płaszcza Śmierci, odsłaniając na krótką chwilę otchłań wieczności.

Widmo śmierci, które starał się egzorcyzmować lub oswajać w swoich filmach, deptało mu po piętach od urodzenia. Przyszedł na świat w czas zarazy, 14 lipca 1918 r., kiedy w Europie śmiertelne żniwo zbierała epidemia grypy hiszpańskiej, na którą zapadła jego matka w połogu. Ze śmiercią był więc za pan brat od pierwszych chwil życia i pozostawał z nią w intymnej, choć podszytej grozą, zażyłości. Z jednej strony napawała go potwornym lękiem, który na różne sposoby próbował rozbroić, z drugiej zaś fascynowała go chorobliwie i nieodparcie.

Polityka 32.2007 (2616) z dnia 11.08.2007; Kultura; s. 80