Archiwum Polityki

Myśliwski łuska fasolę

Kapituła literackiej nagrody Nike najwyżej oceniła w tym roku powieść Wiesława Myśliwskiego „Traktat o łuskaniu fasoli”. Werdykt zaskoczył uczestników gali w Bibliotece Uniwersyteckiej, ponieważ pisarz został uhonorowany po raz drugi – 10 lat temu nagrodzono jego „Widnokrąg” (było to pierwsze rozdanie tej nagrody). Myśliwski wydaje książkę raz na dziesięć lat, można zatem powiedzieć, że odkąd istnieje Nike, jest nagradzany za każdą powieść. Podwójny laureat nie uważa się jednak za pisarza zawodowego. „Jestem pisarzem od czasu do czasu” – mówił w wywiadzie dla „Polityki”, przeprowadzonym z okazji wydania „Traktatu o łuskaniu fasoli”. Zwierzał się, że kiedy skończy powieść, nie chce myśleć o następnej; bywa, że latami nic nie pisze. Powoli zbiera myśli do następnej książki. Pisze ołówkiem. Nie lubi skreślać, woli ścierać gumką, żeby po nieudanym zdaniu nie został ślad. Pierwszym czytelnikiem jego książek jest żona, czytelnik wymagający i surowy. „Traktat o łuskaniu fasoli” mogła zapewne pochwalić przede wszystkim za oryginalną strukturę narracyjną, za język. Jak przyznaje pisarz, język jest dla niego najważniejszy, i to język żywy, mówiony: „Jeśli znajdzie się język, to język powoła i głównego bohatera, i zdarzenia, i świat”. Pomysłu na język „Traktatu” szukał w dawnym wiejskim zwyczaju, wspólnym łuskaniu fasoli. Czynności tej, która gromadziła sąsiadów, towarzyszyły rozmowy na wszelkie możliwe tematy. Pisarza zainteresował nie sam zwyczaj, lecz właśnie struktura owej mowy – „nielicząca się z niczym”. Taka jest też struktura nagrodzonej powieści: nielinearna, niechronologiczna, składająca się z opowieści, z których wiele mogłoby stanowić odrębne opowiadania.

Polityka 41.2007 (2624) z dnia 13.10.2007; Ludzie; s. 136
Reklama