Archiwum Polityki

Niebo nad krawcem

W Szczecinku panowie około pięćdziesiątki wychodzą na balkony popeerelowskich bloków i zadzierają głowy. Gdy niebo jest bezchmurne, bez trudu rozpoznają Kasjopeję, Oriona, Saturna. A młodsi co sobotę po zmroku ustawiają teleskop na dachu pewnej kamienicy.

Krawiec-astronom Adam Giedrys zostawił testament-modlitwę: „Wyciągam ręce do Ciebie o Panie twierdzeniem Pitagorasa, myślą Einsteina, równaniem symboli i zagadką życia. Stworzyłeś świat materii i dusz, w którym jedyna jest moja, jedynie niepowtarzalna. Czuję ją zawsze, a szczególnie przy teleskopie, kiedy patrzę na Twoje dzieło, na okruch z tej niepojętej mnogości źródeł światła gwiazd”.

Sobota

Rano otworzy oczy i znów poczuje tę wolność.

Polityka 1.2008 (2635) z dnia 05.01.2008; Na własne oczy; s. 92