Archiwum Polityki

Bajka o złym Internecie

W czasach, gdy Internet staje się jednym z podstawowych narzędzi komunikacji międzyludzkiej, gdy o obecność w sieci zabiegają wszystkie właściwie grupy społeczne (łącznie z przeciwnikami komputerów), modna staje się internetowa kontestacja. Często padają zarzuty, że Internet „odczłowiecza istotę ludzką”, że jest nową formą totalitaryzmu, generalnie – że niesie z sobą o wiele więcej zagrożeń niż korzyści. Przykładem takiego właśnie myślenia jest artykuł Marka Oramusa pt. „Mózg w malinach” (POLITYKA 18).

Internet według Marka Oramusa to po pierwsze bożek końca XX wieku, który swych wyznawców traktuje jak koloniści Murzynów. Porównanie sieci cybernetycznej do bożka jest – trzeba przyznać – dość efektowne, tyle że niestety mało mówiące. Trudno sobie wyobrazić, aby nawet w traktującym technologię z wielkim namaszczeniem społeczeństwie amerykańskim ktoś modlił się do twardego dysku i światłowodu. Owszem, niejedna religijna sekta upodobała sobie Internet jako narzędzie misyjne, ale to świadczy tylko i wyłącznie o skuteczności funkcjonowania sieci.

Polityka 21.2000 (2246) z dnia 20.05.2000; Społeczeństwo; s. 90