Archiwum Polityki

Kto pomoże Ujgurom?

Głośno jest o łamaniu przez Chiny praw Tybetańczyków, którzy zdesperowani sięgnęli po broń ostateczną, na jaką buddyzm pozwala, czyli bunt. Tybetańczycy są jednak bez szans. Znacznie większym kłopotem dla Chin byłby bunt Ujgurów, czyli mieszkańców prowincji Sinkiang.
JR/Polityka

Ujgurzy jako muzułmanie mogą wywalczyć więcej niż raczej pokojowo nastawieni Tybetańczycy. Mają ponadto granice, przez które może dotrzeć ewentualna pomoc, na przykład z Afganistanu, podczas gdy Tybet jest szczelnie zamknięty od południa przez Pakistan, Indie, Nepal, Bhutan, Bangladesz i Birmę, które nie zaryzykują konfliktu z Chinami. Zresztą dość przypomnieć masakrę studentów na placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie, żeby było jasne, że nikt nie odważy się zadrzeć z Chinami.

Polityka 19.2008 (2653) z dnia 10.05.2008; Świat; s. 54
Reklama