Archiwum Polityki

LOT w sieci

To nie katastrofa – uspokajał tydzień temu akcjonariuszy nowy szef Swissairu Mario Corti. Katastrofa jest wtedy, kiedy samolot spada. Ale jak nazwać spadek cen akcji renomowanej linii lotniczej niemal o połowę w ciągu tygodnia? Los akcjonariuszy szwajcarskiego przewoźnika mógłby nam być obojętny, gdyby razem z ich fortunami nie był zagrożony los linii LOT, której jedną trzecią akcji wykupił właśnie Swissair.

O względy polskiego Ministerstwa Skarbu Państwa i o kontrolny pakiet akcji LOT ubiegały się trzy linie: British Airways, Lufthansa i Swissair. To nie były zaloty trzech piękności o względy Parysa. Raczej na odwrót: Parys musiał zaprezentować swoje wdzięki, żeby któraś piękność jego zechciała. Już i przedtem kierownictwo LOT zdawało sobie sprawę, że małe linie nie przeżyją w coraz ściślej zintegrowanym świecie, że trzeba wejść w układ sieci rezerwacji, połączeń, obsługi, słowem – że trzeba znaleźć partnerów.

Polityka 26.2001 (2304) z dnia 30.06.2001; Gospodarka; s. 60