Archiwum Polityki

Gniewna skała i wyniosła miss

Żony kandydatów prezydenckich w USA dzieli równie dużo co ich mężów. Cindy McCain, biała jedynaczka z bogatej rodziny, zajęta domem i dobroczynnością, ma niewiele wspólnego z wychowaną w murzyńskiej dzielnicy Chicago prawniczką po Harvardzie Michelle Obamą.

Nie ma poza Ameryką kraju, gdzie żona stanowi tak niezbędne dopełnienie publicznego wizerunku polityka. Kiedyś musiała to być żona pierwsza i jedyna, ale czasy się zmieniły. Od prezydenta Reagana Amerykanie tolerują rozwodników – dwóch tegorocznych republikańskich kandydatów do nominacji (Rudy Giuliani i Fred Thompson) żeniło się nawet trzykrotnie. McCain też nie był wzorem małżeńskich cnót. Kiedy poznał Cindy na Hawajach w 1980 r., był już żonaty, co nie przeszkodziło im w romansie.

Polityka 27.2008 (2661) z dnia 05.07.2008; Świat; s. 50