Archiwum Polityki

Pogoda oszalała

Piorun zabił młode małżeństwo na plaży w Karwi, córka cudem przeżyła. Koło Łęczycy huraganowy wiatr zerwał dach przygniatając nim śmiertelnie kobietę. Na jeziorze Gołdapiowo w czasie burzy zaginął żeglarz z Warszawy. 15-letni Niemiec spędzający wakacje w kajaku na Mazurach schronił się przed deszczem pod drzewem – przywalił go urwany konar. Na Zatoce Puckiej piorun poraził amatora surfingu. Komunikaty z frontu, tym razem atmosferycznego, otwierają wszystkie najważniejsze wiadomości radiowe i telewizyjne. W połowie lipca gwałtowne burze szalały w całej Polsce powodując co dzień śmierć kilku osób i raniąc kilkanaście. Nawałnice, huraganowe wiatry, trąby powietrzne pustoszące całe wsie, grad wielkości kurzego jaja. Co się dzieje? Pogoda zwariowała?

Meteorolodzy tłumaczą, że nad Polską zderzyły się dwie masy powietrza o różnicy temperatur sięgającej 20 stopni Celsjusza. Nawet jak na nasz kapryśny klimat (jak na ironię zwany umiarkowanym) to bardzo dużo. Co prawda w ciągu lata jest u nas średnio 20 do 30 dni deszczowych i burzowych, ale rzadko zdarza się taka seria i podobna intensywność opadów.

To dopiero przedsmak efektu cieplarnianego – twierdzą media powołując się na opinie części klimatologów. Teoria efektu cieplarnianego dowodzi, że atmosfera ziemska działa niczym folia w szklarni – dobrze przepuszcza promienie słoneczne, gorzej wypuszcza ciepło na zewnątrz.

Polityka 30.2001 (2308) z dnia 28.07.2001; Raport; s. 3