Archiwum Polityki

Nie zabijaj

Mieszkam pod Warszawą i codziennie pokonuję samochodem sporą odległość. Codziennie też widzę po drodze przynajmniej kilka przejechanych zwierząt.

Codziennie zatrzymuję się przynajmniej raz – aby sprawdzić, czy zwierzę na pewno nie żyje i zdjąć zwłoki ze środka trasy. Tylko raz widziałam kierowcę, który wysiadł z samochodu, aby usunąć z drogi przejechanego psa.

Teoretycznie zarówno policja jak i straż miejska powinny reagować, gdy zdarzy się taki wypadek. Teoretycznie właściciele dróg powinni dbać o ich stan i sprzątać zwłoki. Jednak gdy zadzwoni się na policję, mówią: to straż miejska. Gdy zadzwoni się do straży, to albo nie mają czasu, albo stawiają niewykonalne wymagania, na przykład: jeśli zwierzę żyje, ma być uwiązane lub w kagańcu.

Polityka 46.2008 (2680) z dnia 15.11.2008; Ludzie i obyczaje; s. 113