Archiwum Polityki

Jak na dłoni

Wysokie ogrodzenie, szlaban na wjeździe, strażnik w budce to już polski standard. Szacuje się, że tylko w Warszawie jest już około 400 ogrodzonych osiedli. Ale płoty wcale nie chronią najlepiej.

Zasada: mój dom jest moją twierdzą, traktowana jest coraz bardziej dosłownie. Trzy czwarte klientów warszawskich targów mieszkaniowych pytanych przez psychologa Katarzynę Zaborską, w jakim osiedlu chcieliby mieszkać, odpowiedziało: w zamkniętym. – Przy zakupie mieszkania najbardziej liczą się trzy rzeczy: cena, lokalizacja i bezpieczeństwo. Mieszkania w zamkniętych osiedlach są poszukiwane, bo uważane są za bezpieczne – mówi Marcin Jańczuk z agencji Polanowscy Nieruchomości.

Polityka 20.2007 (2604) z dnia 19.05.2007; s. 100