Archiwum Polityki

Pan pobił panią

Prezydentem Francji został Nicolas Sarkozy, z hasłami surowszego prawa i lepszego porządku, sprawniejszego rządu. Prawicowa Francja triumfuje, lewica boi się rządów autorytarnych.

W toku wyborów prezydenckich – które zawsze w podzielonej Francji odbywają się w dwóch turach, bo nikt nie ma wyraźnej większości – kandydaci chcąc nie chcąc odnoszą się do dewizy Republiki Francuskiej: wolność, równość, braterstwo. W skrócie było tak: przegrana pani Royal bardziej akcentowała równość, jak to przystoi socjalistce, zwycięski Sarkozy – wolność, jak wypada konserwatyście czy liberałowi. Braterstwo to dziś prawdziwy problem kraju.

Wiele mówią hasła programu wyborczego Sarkozy’ego: zniesienie podatku od dziedziczenia, obniżenie niektórych innych podatków (pani Royal zapowiadała zwiększenie podatku od lepiej zarabiających), zaostrzenie kar dla recydywistów, wprowadzenie normalnej procedury karnej wobec przestępców od 16, a nie od 18 roku życia, bezrobotny nie może odrzucić więcej niż dwóch ofert pracy, bo straci zasiłek, ograniczenie imigracji i dla imigrantów obowiązek nauczenia się pisania i mówienia po francusku.

Polityka 19.2007 (2603) z dnia 12.05.2007; Temat Tygodnia; s. 20