Archiwum Polityki

Kościół świeckiego prymasa

Miał rację Jarosław Kaczyński, kiedy na początku lat 90. głosił, że najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski wiedzie przez ZChN. Dziś najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski prowadzi przez PiS.

Jarosław Kaczyński nie kryje swej miłości do Kościoła. Także, jak na prawdziwego polityka-katolika przystało – szczególnie w czasie kampanii wyborczej – nie chowa swej wiary pod korcem. Jako urzędujący premier i przywódca PiS podczas wyborczej konwencji w Rzeszowie przekonywał, że do naprawiania państwa, którego on się podjął, rękę powinien przyłożyć Kościół. A to dlatego, że „jest on dzierżycielem jedynego powszechnego systemu wartości”.

Kościół jako ważna instytucja społeczna ze zgrozą patrzył na dewastację sfery publicznej i życia społecznego, jakiej dokonywała Millerowska lewica. Nie dziwi więc, że biskupi z aprobatą witali hasła moralnej rewolucji i moralnej odnowy życia publicznego, jakie głosił PiS przed wyborami w 2005 r. Choć hierarchowie wprost nie poparli PiS, nie kryli, że założenia projektu IV RP są drogie ich sercu. Przecież za pisowską rewolucją moralną stały takie zapewnienia, jak przyzwoitość w polityce, odrzucenie zasady, że słuszny cel uświęca niegodziwe środki czy w końcu solidarność społeczna.

Sęk w tym, że miast odnowy życia politycznego PiS zafundował biskupom zimny prysznic. Partia Kaczyńskich chrześcijańską moralność zastąpiła politycznym cynizmem, niegodziwymi sojuszami zawieranymi przez Kaczyńskiego z „ludźmi o marnej reputacji”, a solidaryzm arogancją, zademonstrowaną choćby wobec koczujących dzień i noc przed kancelarią premiera pielęgniarek.

Zdawało się więc, że PiS po tak jawnym sprzeniewierzeniu się własnym deklaracjom i de facto ośmieszeniu moralnej rewolty powinien unikać odwoływania się do moralnych haseł w obecnej kampanii. Jednak premier Kaczyński, hołdując przekonaniu, dosadnie wyłożonemu przez posła Jacka Kurskiego, że „ciemny lud (katolik) to kupi”, po raz kolejny przywołuje konieczność dokończenia moralnej rewolucji.

Polityka 40.2007 (2623) z dnia 06.10.2007; Kraj; s. 24
Reklama