Archiwum Polityki

U Kowalskiego na pustyni

Przez dwie dekady Polska Ludowa unowocześniała Libię. Dziś, gdy bogaty w ropę i gaz Trypolis podpisuje umowy z Anglikami i Francuzami, o polskich sukcesach w Libii przycichło. Co się stało? Zgubiliśmy sojusznika?

Do zbliżenia PRL z Dżamahiriją, czyli Państwem Ludu, doszło w latach 70. Trwała zimna wojna, a lewicowemu, antyzachodniemu i antyamerykańskiemu Kadafiemu było zdecydowanie bliżej do Moskwy niż do Waszyngtonu. Co ważne, swym kontrahentom pułkownik płacił twardymi dolarami lub wymienialnymi na dolary dinarami. W tym samym czasie Edward Gierek szukał pieniędzy na modernizację Polski. PRL, poza wykwalifikowaną siłą roboczą, nie miała nic atrakcyjnego do wyeksportowania. Współpraca z Zachodem nie wchodziła w grę, w płacącym rublami transferowymi Związku Radzieckim nie opłacało się pracować, zostały więc kraje Trzeciego Świata.

Polityka 44.2007 (2627) z dnia 03.11.2007; Świat; s. 57