Archiwum Polityki

Cicho w Krzyczkach

Prowadzenie schroniska dla zwierząt może być niezłym biznesem pod warunkiem, że ograniczy się koszty.

Gdy w czerwcu 2006 r. reporterzy „Polityki” i przedstawiciele organizacji działających w obronie zwierząt odnaleźli szczątki kilkudziesięciu psów i kotów, zagrzebanych tuż za ogrodzeniem schroniska w Krzyczkach na Mazowszu, policja wyprowadziła stamtąd w kajdankach Zdzisława Lacha, prezesa Fundacji Eko-Fauna i właściciela przytułku. Zagrzebywanie psich zwłok (co narusza przepisy sanitarne – zwierzęta domowe w Polsce powinny być utylizowane, czyli kremowane, albo chowane na specjalnych cmentarzach) potraktowano jako dowód, że schronisko ma coś do ukrycia.

Polityka 4.2008 (2638) z dnia 26.01.2008; Ludzie; s. 102
Reklama