Archiwum Polityki

Prymas raz jeszcze

Przygotowania do wyborów przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski śledzono z dużą uwagą, także poza Kościołem rzymskokatolickim, co nie dziwi, gdy się zważy na jego pozycję i rolę w Polsce. Zwyciężyli kard. Józef Glemp i arcybiskup Józef Michalik. Co oznaczają same wybory w Kościele, jak i ten konkretny wybór hierarchów Kościoła? Czy wybór ten ustawia Kościół "dalej od świata", co byłoby klęską soborowych reformatorów? Czy też może jest obronną reakcją na coraz silniejszą krytykę ze strony tradycjonalistów? O komentarz poprosiliśmy Marcina Przeciszewskiego, redaktora naczelnego Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Gdy w 1995 r. biskupi przyjęli nowy statut Konferencji Episkopatu Polski, zakładający, że funkcję przewodniczącego można sprawować nieprzerwanie tylko przez dwie pięcioletnie kadencje, wydawało się, że czas przywództwa prymasa Józefa Glempa szybko dobiegnie końca. O tym, że stało się inaczej, przesądził nie tylko autorytet, jakim cieszy się nominat, ale z pewnością także lęk przed gwałtownymi zmianami w Kościele w sytuacji chaosu na scenie publicznej. Rozdzielenie funkcji prymasa Polski i przewodniczącego Episkopatu mogłoby spowodować wrażenie jakiejś dysharmonii czy wręcz dwuwładzy w Kościele.

Polityka 12.1999 (2185) z dnia 20.03.1999; Społeczeństwo; s. 20
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >