Archiwum Polityki

Spod togi

- Nie spotkałem się z żadną negatywną reakcją ze strony pracowników ani oskarżonych - twierdzi jeden z prokuratorów rejonowych odwołany z funkcji - po ujawnieniu jego współpracy z SB - przez minister Hannę Suchocką. Ale inny mówi, że poczuł się zaszczuty, obarczony winą za 40 lat PRL.

To było moje państwo

Jednym z sędziów, których nazwisko znalazło się na liście współpracowników organów bezpieczeństwa, jest Roman Kasperkiewicz z Ząbkowic Śląskich. - Tak, świadomie współpracowałem ze służbami bezpieczeństwa. Wiedziałem, co robię i nikt mnie do tego nie zmuszał. To były służby państwa, które uważałem za swoje - mówi. - Nie widziałem w tym nic złego ani wtedy, ani teraz, choć z organami obecnego państwa nie współpracowałbym.

W 1982 r. jechał wraz z grupą innych studentów do Berna, na zaproszenie organizacji lewicowej młodzieży szwajcarskiej.

Polityka 12.1999 (2185) z dnia 20.03.1999; Kraj; s. 34