Archiwum Polityki

Wstrząs za wstrząsem

Po kilku dniach już wiadomo: to był jeden z największych kataklizmów w dziejach Turcji. Trzęsienie ziemi, które nawiedziło tereny zamieszkane przez 45 proc. ludności kraju, pochłonęło ponad 12 tys. ofiar. Tyle dotychczas odnaleziono. Bezdomnych jest o wiele więcej, ale Turcy, obawiając się kolejnych wstrząsów sejsmicznych, najpewniej czują się pod gołym niebem.

Trzęsienie trwało 45 sekund. To wystarczyło, aby miasta i wsie w północno-zachodniej części Turcji legły w gruzach. Według Turków siła trzęsienia miała około 7 stopni w skali Richtera, ale amerykańscy specjaliści twierdzą, że mogła nawet przekroczyć 8 stopni.

Kataklizm najbardziej dotknął okolice miasta Izmit, gdzie było jego epicentrum, ale niszczycielska siła przekroczyła Bosfor i zatrzęsła także europejską Turcją. Niczym domki z kart waliły się i solidne (czy raczej - solidnie wyglądające) bloki mieszkalne wzdłuż głównego bulwaru Izmitu, i wiejskie chaty, które budowano tak, jakby temu regionowi nigdy nie zagrażały wstrząsy sejsmiczne.

Polityka 35.1999 (2208) z dnia 28.08.1999; Wydarzenia; s. 17