Archiwum Polityki

Napad na sąd

Tydzień w skrócie: pedofil brutalnie gwałci dwóch chłopców; zabójca księdza Popiełuszki obraża pamięć swojej ofiary i sędziów, nazywając ich klownami, bandyci rzucają granaty w jeleniogórskim sądzie. Sprawy pozornie dość od siebie odległe, ale łączy je wspólny element – liberalizm Temidy. Pedofil za dobre sprawowanie wyszedł przedterminowo z więzienia. Zabójca księdza skorzystał z rutynowej przepustki do wolnego świata. Herszt jeleniogórskiej bandy był sądzony za czyny popełnione podczas przerwy (udzielonej przez sąd) w odbywaniu kary.

Mariusz M., znany jako „Czarny” albo „Cygan”, lat 32, żonaty, z zawodu mechanik, kilkakrotnie karany – nie żyje. Zastrzelili go na korytarzu Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze policjanci z wrocławskiej grupy antyterrorystycznej.

Mariusz M. zginął na własne życzenie. Podczas rozprawy wyciągnął pistolet, w dłoniach jego kompanów pojawiły się granaty. Za pomocą broni próbowali utorować sobie drogę do wolności. Sterroryzowali dwoje zawodowych sędziów, troje ławników, prokuratora, pięciu obrońców, księdza, który zeznawał jako świadek i dwóch policjantów z oddziału konwojowego.

Polityka 13.2000 (2238) z dnia 25.03.2000; Kraj; s. 21
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >