Archiwum Polityki

Wespół w zespół

Euro 2008, a także nadchodzące igrzyska olimpijskie, gdzie wystąpi kilka polskich drużyn, mających swoje zaskakujące wzloty i upadki, nasuwają pytanie o psychologię gier zespołowych. Co sprawia, że raz udaje się wszystko, a za chwilę nic? Czy my, Polacy, w ogóle nadajemy się do sportów i działań zespołowych?

Byliśmy najgorszą drużyną na tych mistrzostwach, budzącą raczej współczucie niż złość. Ale przecież w eliminacjach polska drużyna grała lepiej. Zapomnieli, jak się gra? Zjadła ich nadmierna motywacja? Byli źle dobrani? A może ulegli jakiejś złej atmosferze w zespole?

Euro 2008 zdaje się potwierdzać proste stereotypy. W naszej drużynie najlepszy był bramkarz, jedyny zawodnik, który nie musi się wykazywać umiejętnością gry zespołowej. W ogóle najlepsi polscy piłkarze to właśnie soliści-bramkarze, reszta sprawia wrażenie chaotycznej zbieraniny.

Polityka 26.2008 (2660) z dnia 28.06.2008; Kraj; s. 20
Reklama