Archiwum Polityki

Brzuch party

W Polsce przyjmuje się nowy zwyczaj: przyjęcie dla ciężarnej matki. Nie bez oporów, bo w naszym kraju ciąży towarzyszy rekordowa liczba zabobonów.

Polka w ciąży jest szczególnie narażona na działanie złych mocy, dlatego nie wolno jej brać udziału w kłótniach. Nie jest dobrze, kiedy ciężarna zostaje matką chrzestną – wtedy dziecko może mieć problemy z mówieniem i ze wzrokiem. Jeśli przyszła mama zetnie włosy – dziecku ubędzie rozumu. Nie może ich też farbować. Nie wolno jej chodzić na cmentarz (bo dziecku może zaszkodzić nagły strach) i przechodzić pod linami i sznurami na pranie (bo się dziecko na pewno pępowiną okręci). Z podobnych powodów ciężarna Polka nie powinna nosić biżuterii, a już zwłaszcza łańcuszków i korali. Przyszła mama nie powinna być też ciekawska – przez patrzenie przez dziurkę od klucza dziecko będzie miało zeza. Tam, gdzie ciężarna się oparzy, dziecko będzie miało znamię. No i nie można mówić, że dzidziuś będzie ładny, bo się na pewno zauroczy.

W takiej atmosferze w Polsce rodzi się moda na przyjęcia dla młodych mam zwane baby shower; dosłownie – prysznic, choć tu chodzi raczej o deszcz prezentów. Imprezę organizuje zwykle siostra, kuzynka lub najlepsza przyjaciółka. Może się odbyć wszędzie, tylko nie w mieszkaniu ciężarnej. Najlepszy termin to trzeci trymestr ciąży. W Internecie walczą ze sobą dwie frakcje: tych, którzy chcą zmiany nazwy na brzuszkowe (bo to w końcu impreza pod hasłem: Żegnaj brzuszku, witaj maluszku!), oraz tych, którzy lobbują za bocianowym, bo to impreza dla kobiety. Mężczyźni mają przecież swoje pępkowe.

Ewa Rekus wiedziała, że nie można nic kupować dziecku przed porodem, żeby nie zapeszać, dlatego jej ciężarna przyjaciółka Ania Czajkowska, dla której przyjęcie było absolutną niespodzianką, dostała od przyjaciółek bieliznę (furorę zrobiły zwłaszcza seledynowe majtki w rozmiarze mama size), kosmetyki, balsamy do ciała, dziecięce miseczki i sztućce (żebyś miała czym dziecko nakarmić), różowe przyciemniacze do szyb samochodowych z napisem VIP (Very Important Princess), poradniki, książkę kucharską (kuchnia tajska), podgrzewacz do butelek, leżaczek, matę z zabawkami i grzechotki.

Polityka 26.2008 (2660) z dnia 28.06.2008; Ludzie; s. 94
Reklama