Archiwum Polityki

Powab monacha

Mołdawskie banknoty są do siebie łudząco podobne. Na każdym z nich twarz hospodara Stefana Wielkiego, a na rewersach – galeria najważniejszych zabytków kraju. Z nielicznymi wyjątkami, to głównie cerkwie prawosławnych monastyrów. Podnoszą się dziś z upadku. W zamyśle władz Mołdawii mają przyciągać turystów jak w Grecji klasztory Meteory.
JR/Polityka

Dniestr meandruje łagodnie. Jego prawy, mołdawski brzeg wznosi się wysokim wałem, podczas gdy lewy, znacznie łagodniejszy, otwiera perspektywę na wielką równinę ciągnącą się aż do podnóży Uralu. Wszystkie plemiona, które od wschodu zalewały Europę przez stulecia: Scytowie, Hunowie, Pieczyngowie, Madziarzy, Mongołowie, Tatarzy, przechodząc tędy – a wszystkie przechodziły – musiały odczuwać, że wkraczają w inny świat.

W liczącej miliony lat skale ludzkie ręce ryły na granicy tego świata pustelnicze cele i całe kościoły: Ţîpovej, Saharny, Japki, Orheiul Vechi.

Polityka 28.2008 (2662) z dnia 12.07.2008; Na własne oczy; s. 100