Archiwum Polityki

Wywrotowa zima

Gdyby nie zima stulecia, na rewolucję Solidarności przyszłoby nam dłużej poczekać. To mrozy wykończyły ekipę Edwarda Gierka.

Pierwszy sekretarz partii nie miał szczęścia do pogody. Czynnik klimatyczny zamieszał w dekadzie lat 70. jak nigdy wcześniej. Najpierw efektem deszczowych i nieurodzajnych lat był świński dołek, pogłębiający się z roku na rok. A na sylwestra 1978 r. przyszła zima stulecia.

Pech chciał, że pierwszy atak mrozów i śniegu wypadł akurat na dni, kiedy wszyscy byli psychicznie i organizacyjnie rozluźnieni: sobota przedsylwestrowa, niedziela – sylwester, poniedziałek – Nowy Rok.

Polityka 3.2009 (2688) z dnia 17.01.2009; Historia; s. 60