Archiwum Polityki

Wnuki Wielkiej Niedźwiedzicy

Niedawne wydarzenia w Medyce, gdzie drobni, przygraniczni handlarze protestowali przeciwko nowym przepisom celnym, są dobrą okazją do przypomnienia, że nie oni pierwsi zarabiali na wschodniej

Trudno sobie wyobrazić lepiej pilnowaną granicę niż między II Rzeczpospolitą a Związkiem Radzieckim. A jednak przemyt – tak barwnie opisany przez Sergiusza Piaseckiego w „Kochanku Wielkiej Niedźwiedzicy” – kwitł. Po wojnie zmieniło się o tyle, że Bug (dzielący teraz bratnie przecież kraje) był strzeżony jeszcze staranniej niż kiedyś Dźwina i Zbrucz, a szmugiel nie tylko się rozwinął, ale wręcz w swoisty sposób zinstytucjonalizował. Inicjatywę wzięli bowiem początkowo w swoje ręce żołnierze i oficerowie Armii Czerwonej, zwłaszcza ci stacjonujący we wschodnich Niemczech.

Polityka 9.2009 (2694) z dnia 28.02.2009; Historia; s. 64