Archiwum Polityki

Kino Babel

Berlin nie chce konkurować z Cannes. Wprawdzie przed pałacem festiwalowym leży czerwony dywan, po którym przechadzają się zziębnięte gwiazdy w strojach galowych, ale to tylko spektakl dla paparazzich. Na ekranie liczy się kino niekomercyjne, poszukujące, bez wielkich nazwisk w czołówkach.

W wywieszanych w biurze prasowym kserokopiach gazetowych relacji z festiwalu często powtarzało się słowo globalizacja. Nie przypadkiem też Berlinale otwierał film „The International”, pokazujący haniebną działalność wielkiego banku, którego bossowie dla zysku gotowi są wykorzystywać polityczne wpływy na całym świecie, a nawet wspierać terroryzm. Niemiecki reżyser Tom Tykwer opowiada historię fikcyjną, dziwnie jednak przypominającą autentyczne zdarzenia, o których rozpisuje się co pewien czas prasa.

Polityka 8.2009 (2693) z dnia 21.02.2009; s. 92
Reklama