Archiwum Polityki

Renty od pułkownika

Pewien rencista wojskowy zauważył, że przez dziury w systemie rentowym ZUS przeciśnie się nawet najzdrowszy człowiek. To odkrycie złamało mu życie.

Chorych pułkownik Jerzy Grynia przyjmował zwykle przy stoliku w szczecińskim McDonaldzie. Czy było ich kilkuset, czy kilka tysięcy, to już będzie musiał ustalić sąd. – Pomogłem bardzo wielu osobom – twierdzi. – Ale jak sam potrzebowałem pomocy, to powiedzieli: spieprzaj dziadu.

Pułkownik ma 50 lat i podkrążone oczy. Wychudł i popadł w biedę. Tak mówią sąsiedzi z szarej kamienicy, która stoi przy murze Stoczni Szczecińskiej, bo on obcych do mieszkania nie wpuszcza.

Polityka 13.2009 (2698) z dnia 28.03.2009; Ludzie i obyczaje; s. 115
Reklama