Archiwum Polityki

Ziołowa apteka

Jeśli kuracje roślinne mają rzeczywiście pomóc, trzeba wiedzieć, jak je stosować i kiedy. A przede wszystkim umieć odróżnić terapię od magii. Pomoże w tym nasz poradnik.

Jakie to proste: wystarczy nazrywać w parku babki lancetowatej, świeże liście rozetrzeć w moździerzu, zmieszać z wodą i podgrzać do wrzenia. Gotowy napój wyleczy wiosenne nieżyty dróg oddechowych i zapalenia gardła. W poradnikach zielarskich znajdziemy receptury także na znacznie poważniejsze choroby: cukrzycę, nadciśnienie, przerost prostaty, nie mówiąc o bezsenności czy kłopotach z pamięcią. Można odnieść wrażenie, że wszystko, co pleni się na skraju drogi, jest przydatne w domowej apteczce, a każdemu problemowi zdrowotnemu można zaradzić pijąc lub wklepując w obolałe miejsce roślinną miksturę.

Jednak znawcy fitoterapii, czyli uznanej przez naukę dziedziny farmacji, zajmującej się badaniami i oceną zastosowania roślin w medycynie (z greckiego phyto to roślina, therapeia – leczenie) przestrzegają – nie we wszystkich darach natury kryje się uzdrawiająca moc, a działanie roślinnych leków wcale nie jest takie, jak obiecują reklamy.

Przede wszystkim na efekty trzeba czekać znacznie dłużej niż po zastrzyku lub zażyciu syntetycznej pigułki. Eksperci odradzają również zbieranie ziół na własną rękę i sporządzanie z nich domowych leczniczych nalewek. Bo po pierwsze – trudno czasem odróżnić dziko rosnącą wartościową roślinę od chwastu. A po drugie – może znajdować się w niej więcej metali ciężkich i związków trujących niż przywracających zdrowie substancji aktywnych.

Natomiast w preparatach, które można kupić w aptekach i sklepach zielarskich, zioła pochodzą z tzw. upraw kontrolowanych, gdzie wszystko jest wystandaryzowane i podlega kontroli, od zbioru surowca do gotowego produktu.

Skąd w roślinach taka moc

Plantacje roślin leczniczych zajmują w Polsce powierzchnię 30 tys.

Polityka 14.2009 (2699) z dnia 04.04.2009; Poradnik; s. 86
Reklama