Archiwum Polityki

Zbrodniarz wężymord

W PRL wtrącono go za kraty z powodu szparaga zimowego i reakcji Zachodu na wybuch antysemityzmu w 1968 r. Teraz Edwin Taglewski walczy o kasację wyroku, bo, jak twierdzi, padł ofiarą Władysława

Edwin Taglewski mieszka w Hagen, 100 km od Kolonii. Do RFN wyjechał z Torunia w 1986 r. Miał wtedy 63 lata. Na spotkanie przywiózł teczkę z dokumentami. – To dowody na moją niewinność. To obiektywna prawda materialna – używa ulubionego powiedzonka i dodaje: – Jako polski patriota do kraju wracałbym nawet nocą. Ale że zostałem uznany za zbrodniarza, nie miałem w ojczyźnie czego szukać. Do emigracji mnie zmuszono.

Faktycznie, przestępstwo, o które go oskarżono, kodeks karny kwalifikuje jako zbrodnię.

Polityka 22.2009 (2707) z dnia 30.05.2009; Ludzie i obyczaje; s. 94