Archiwum Polityki

Baty od taty

Trenowanie własnego dziecka to układ pułapek. Sztuką jest ominąć jak najwięcej z nich.

Na trenera się narzeka, miewa się go serdecznie dość, zwłaszcza gdy bez mrugnięcia okiem ordynuje tysięczny raz to samo ćwiczenie, zdaniem podopiecznego całkowicie już pozbawione sensu. Czasem się go obgaduje albo lekceważy. Zawodnika trzeba raz na jakiś czas obsztorcować, w żołnierskich słowach przypomnieć listę priorytetów, w skrajnych wypadkach, kiedy nie działają już prośby ani groźby, bierze się go za kołnierz i wyrzuca za drzwi. Najwyżej każdy pójdzie w swoją stronę.

Polityka 35.2009 (2720) z dnia 29.08.2009; Ludzie i obyczaje; s. 82