Archiwum Polityki

Duch doktora Brehmera

Sokołowsko to cień uzdrowiska z XIX w. Już kilka razy rosło w siłę i popadało w zapomnienie. Najpierw kwitło pod okiem zbójcerzy, potem pałeczkę przejęli lekarze, może teraz podniesie

Tomasz Mann „Czarodziejską Górę” umieścił w Davos, ale ten słynny szwajcarski kurort nigdy by nie powstał, gdyby nie Görbersdorf na Dolnym Śląsku. Przyjeżdżali tu leczyć suchoty zamożni Niemcy, Francuzi, Hiszpanie i Rosjanie, wypoczywał noblista Gerhart Hauptmann, poetka Johanna Ambrosius i feldmarszałek Graf von Moltke. Davos tętni życiem do dzisiaj, Sokołowsko (po wojnie tak nazwano uzdrowisko na cześć polskiego lekarza Alfreda Sokołowskiego) niszczeje. W miasteczku schowanym w dolinie Gór Suchych (w bok od drogi z Wałbrzycha do Mieroszowa) pozostały dziś tylko ślady niegdysiejszego blichtru.

Polityka 36.2009 (2721) z dnia 05.09.2009; Na własne oczy; s. 92